powrót

2013-03-01 Ewangelia skrytej chciwości

"Bo ani wcześniej nie występowaliśmy w słowie pochlebstwa — jak wiecie — ani w skrytej chciwości; Bóg świadkiem, nie szukaliśmy też chwały u ludzi — ani u was, ani u innych choć jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być w poważaniu, tymczasem byliśmy pośród was łagodnymi, jak żywicielka otaczająca troską swoje dzieci." 1 Tes. 2:5-7

Pierwszy List Pawła do Tesaloniczan był pierwszym listem Pawła, ze znajdujących się w natchnionych Pismach Nowego Przymierza. Paweł napisał list ten z Aten. Zaraz po tym, jak został zmuszony uciekać (z powodu prześladowań) z Tesaloniki i Berei (Dz. 17 rozdział). Żydzi, którzy sprzeciwiali się ogłaszanej dobrej nowinie, namówili niektórych mieszkańców, aby wzniecić prześladowania wobec Pawła, jego towarzyszy i wierzących z Tesaloniki (nawróconych Żydów i bogobojnych Greków). List ten zawiera przede wszystkim słowa zachęty i otuchy podczas ucisku, a także podstaw wiary, dla młodego zgromadzenia wierzących. [patrz. http://oblubienica.eu/czytelnia/rozwazania/2012-02-21-jezus-nas-ocalil-ocali-czy-ocala-od-gniewu-bozego ]

Dzisiejsze rozważanie jest bezpośrednią kontynuacją rozważania zatytułowanego "Ewangelizacja - byle była, byle gdzie i byle jak" (http://oblubienica.eu/czytelnia/rozwazania/2013-02-28-ewangelizacja-byle-byla-byle-gdzie-i-byle-jak).

Ważnym aspektem głoszenia dobrej nowiny jest szczerość i przejrzystość naszych słów. Nigdy nie powinniśmy posługiwać się pochlebstwami (nawet w szczytnym celu). Współcześnie wielu pastorów zabiegając o zwiększenie ilości członków swoich zborów schlebiają osobom, które chcieliby pozyskać dla zboru. Takie metody szczególnie powszechne są, gdy na zgromadzeniach pojawiają się osoby stosunkowo zamożne.  Bardziej lub mniej świadomie robią to, aby zwiększyć wpływy w budżecie zboru. Dlatego też Paweł zaznacza swoje szczere intencje, mówiąc: "ani w skrytej (dosł. pozorze, pretekście) chciwości". Pozyskiwanie takich osób dla Chrystusa może być doskonałym pretekstem, do innych, bardziej przyziemnych celów.

Apostoł wyraźnie wskazuje, że jednym z głównych elementów właściwej postawy ewangelisty jest nie korzystanie z przysługujących praw. Wielu ewangelistów, zwłaszcza przemawiających przed wielkimi rzeszami przedstawiana jest (lub sama się tak przedstawia), jako: "wielki ewangelista", "wielki mąż Boży", "Boży Pomazaniec", "apostoł Boży", etc. Czasem mniej spektakularnie, takie osoby ubierają odpowiedni strój i koloratkę tytułując się, jako: "pastor", czy "ewangelista". Zawsze w takich sytuacjach należałoby "stanąć" szczerze przed Bogiem i zapytać siebie: "Panie, znasz moje serce lepiej niż ja sam, czy chcę odebrać chwałę od ludzi, czy zależy mi tylko na Twojej chwale?".

Jeżeli ktoś mógł sobie rościć prawo do tytułów, poważania, szczycić się swoim poznaniem, wiedzą to napewno mógłby być to Paweł, Sylas i ich towarzysze. Jednak możemy zauważyć, że apostołowie skupiają się na skromności i pokorze (słowo ηπιοι (ēpioi) - przetłumaczone, jako "łagodność" odnosi się w szczególnie do skromnej i pokornej postawy [patrz. List do Tymoteusza II 2:24]). To właśnie skromna postawa uwiarygodniała ewangelię Bożą. Czy w naszej służbie, gdy mamy prawo do korzystania z tytułów, zaszczytów, przejawia się skromność?

Paweł swoją postawę wobec Tesaloniczan przyrównuje do matki karmiącej dziecko. Jako ojciec wielokrotnie obserwowałem zachowanie mojej żony, gdy karmiła piersią nasze dzieci. Gdy w rodzinie pojawia się nowy członek, jego potrzeby są bardzo duże. Wielokrotnie trzeba odłożyć własne potrzeby (np. snu, odpoczynku i jedzenia), aby zaspokoić pragnienie małej, bezbronnej i niewinnej istoty. Pojawienie się małego dziecka to nie czas, aby rodzic tłumaczył dziecku "ja rządzę w tym domu!" i uczyć je należytego oddawania czci rodzicom (na to będzie jeszcze czas). Czas niemowlęctwa rozpoczyna się okresem troski, pielęgnacji, cierpliwości i miłości. W dalszym okresie życia możemy przejść do wychowywania naszych dzieci.

Wyobraźmy sobie jednak postawę rodziców, którzy decydują się na dziecko, aby przynosiło ono dochody. Czy właściwe jest w taki sposób myślenie o dzieciach? Myślę, że każdy rodzic, powie NIE (co nie oznacza, że rodzice nie mogą korzystać z pracy i pomocy swoich dzieci - ale obowiązki i praca naszych dzieci nie może być sednem egoistycznych pragnień rodziców). Myślę, że podobnie jest także w przypadku ewangelizacji. Głosząc ewangelię upewnijmy się, że nie jest to "ewangelia skrytej chciwości" (nieczystych pobudek), a osoby, które przyjmują nasze słowa, słuchają dobrej nowiny ku zbawieniu, a nie ku potępieniu (głosząc przyjemny wyrywek Bożego przesłania o Bożej miłości).

mb

 

Chmura tagów

Czytelnia Rozważania