Arka Noego odnaleziona

Arka Światowe agencje informacyjne podały właśnie elektryzującą wiadomość. Zespół poszukiwaczy z Chin i Turcji oświadczył w poniedziałek (26.04), że odnalazł na górze Ararat drewnianą konstrukcję, która może być pozostałością arki Noego! Odkrywcy określili prawdopodobieństwo na 99,9%, a agencja AFP zamieściła zdjęcia z wnętrza budowli.

Odnaleźliśmy szczątki Arki Noego na zboczach Araratu — twierdzi turecko-chiński zespół badaczy

Drewniane fragmenty, mające niegdyś stanowić wnętrze arki zbadano metodą radiowęglową. Mają — twierdzą badacze — 4800 lat. Ułożenie belek w miejscu znaleziska sugeruje, że stanowiły część przegród. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poszukiwacze arki pokazali m.in. kawałki drewna i sznur, który — ich zdaniem — służył do pętania zwierząt.
- Nie mamy stuprocentowej pewności że to Arka Noego, ale sądzimy, że tak jest na 99,9 procent — mówi Yeung Wing-cheung, filmowiec z Hongkongu towarzyszący 15-osobowej ekipie prowadzącej poszukiwania w Turcji. Zespół nie chciał zdradzić dokładnego miejsca znaleziska. Ma to być gdzieś na zboczach Araratu, na wysokości ok. 3500 metrów.
 
Według „South China Morning Post” wyprawa jest wspólnym przedsięwzięciem Media Evangelism (chrześcijańska grupa z Hongkongu), tureckiego rządu oraz Noah’s Ark Ministries International. Ta ostatnia grupa powstała w 2003 roku w Hongkongu i wielokrotnie podejmowała próby odszukania pozostałości Arki na górze Ararat. Wyprawy organizowano w latach 2003, 2004 i 2007. W 2007 roku pojawiły się pierwszy raz informacje o odkryciu przez Chińczyków nietypowych pozostałości drewnianej konstrukcji. Datowane metodą radiowęglową resztki prawdopodobnie zostały znalezione właśnie wtedy.

Archeolodzy ewangeliczni wykluczyli, że znalezione na Araracie drewno może pochodzić z ludzkich osad. Żadnych osiedli na tej wysokości nie ma w okolicy — twierdzi Yeung.

źródło: Rzeczpospolita

Poszukiwacz arki z Danii, Gerrit Aalten, którego organizację poproszono o ocenę znaleziska uważa, że tym razem coś musi być na rzeczy. – Pierwszy raz w historii poszukiwania Arki znalezisko jest bardzo dobrze opisane i udokumentowane. Jest duża ilość twardych dowodów na to, że konstrukcja znaleziona na Górze Ararat we wschodniej Turcji jest legendarną Arką Noego – podkreślił.

żródło: tvn24

Arka Noego na pewno istniała. Jej historyczność potwierdza nie tylko dokładne, wręcz techniczne sprawozdanie zawarte w Księdze Rodzaju, ale też liczne wzmianki w innych księgach biblijnych, świadectwo ewangelistów, apostołów Pawła, Piotra i przede wszystkim samego Jezusa. Poza tym pamięć o niej przetrwała w licznych legendach i mitach opowiadanych z pokolenia na pokolenie od starożytnej Mezopotamii po Syberię, Chiny, prekolumbijską Amerykę i Oceanię.

Drewniana arka, a właściwie prostopadłościenna skrzynia o długości ponad 130 metrów i przekroju 22 na 13 metrów miała olbrzymie znaczenie w dziejach świata. Według Biblii, patriarcha Noe i jego rodzina przetrwali ogólnoświatowy Potop, który nawiedził ziemię w latach 2370-2369 p.n.e. dzięki temu, że zbudowali arkę i weszli do niej na siedem dni przed początkiem katastrofy. Do arki zabrano również przedstawicieli wszystkich „rodzajów” zwierząt lądowych i ptaków. Dowody z dziedziny geologii i paleontologii potwierdzają prawdziwość relacji biblijnej.

Księga Rodzaju krótko informuje, że arka Noego „spoczęła na górach Ararat” (Rodz. 8:4). Jest to jedyna wzmianka w Biblii o jej lokalizacji.

Powszechnie do regionu Ararat zalicza się górę o nazwie Wielki Ararat, położona we wschodniej Turcji, blisko granicy z Armenią i Iranem. Jest to wygasły (od 1840 roku) wulkan, którego najwyższy szczyt wznosi się na wysokość 5165 m. n.p.m. i przez okrągły rok jest pokryty śniegiem i lodem. Wielu właśnie tam poszukiwało pozostałości arki Noego. Eksplorację jednak utrudniały nie tylko wysokość i trudne warunki klimatyczne, ale też niespokojna sytuacja polityczna. Poza tym brano pod uwagę szersze okolice Araratu, co być może usprawiedliwia użycie w Księdze Rodzaju liczby mnogiej („góry Ararat”) oraz fakt, że we wczesnej starożytności na Wyżynie Armeńskiej istniało rozległe państwo Ararat (Urartu) znane ze starożytnych inskrypcji.

Jednakże Biblia nie precyzuje dokładnie, w którym miejscu tego regionu wylądowała arka. Trudno oczywiście przypuszczać, by wylądowała na samym najwyższym, oblodzonym szczycie Araratu, ponieważ Noe z rodziną jeszcze przez kilka miesięcy mieszkali w niej (Rodzaju 8:4-18). Stamtąd zaczęli zasiedlanie ziemi po Potopie i stamtąd sprowadzali zwierzęta. Być może arka osiadła gdzieś w miejscu dostępnym, ale wciąż wystarczająco wysoko, by mówić o „górach”. Możliwe oczywiście jest też, że arka pozostała w górach, a dopiero potem zbocza Araratu pokryły się śniegiem, skutecznie ją przykrywając (aż do wczoraj?). Z drugiej strony drewniana konstrukcja już dawno mogła ulec rozkładowi lub zostać rozebrana (w całości lub częściowo) przez pierwszych popotopowych osadników, którzy potrzebowali drewna na budowę domów.

Niezależnie od tych realistycznych scenariuszy, już od starożytności pojawiają się wzmianki o osobach, które twierdziły, że widziały arkę Noego. Żydowski historyk Józef Flawiusz w swoim dziele Dawne dzieje Izraela (z roku 93/94  n.e.) wspomina, że „arka osiadła na szczycie jakiejś góry w Armenii” oraz, że „owo miejsce Armeńczycy nazywają ‘miejscem lądowania’ i jeszcze dziś pokazują tam szczątki arki ocalałej z potopu”. Następnie powołuje się na dostępne mu dzieła historyków antycznych: Berosossa, bablilońskiego kronikarza z III wieku p.n.e. oraz Hieronima Egipcjanina, Mnazeasza, Mikołaja z Damaszku i innych. Pisarze ci powierdzają, że niektórzy widzieli arkę oraz posiadali kawałki drewna, które z niej pochodziły. Podobne fakty potwierdził XIII-wieczny podróżnik Marco Polo w swoim Opisaniu świata. Według niego w pogodne dni można było dostrzec na Araracie resztki potężnego statku, który z kształtu przypominał budynek.

Z czasów nowożytnych znanych jest wiele relacji osób, które albo widziały arkę, albo nawet do niej dotarły. Do najciekawszych należą opowieść Ormianina imieniem Hagopian, który na poczatku XX wieku jako chłopiec chodził po arce ze swoim wujem, opowieść Eda Daviesa, amerykańskiego żołnierza, którego w 1943 roku Kurdowie zaprowadzili do wnętrza arki oraz relacja Fernanda Navarry, francuskiego przedsiębiorcy, który w latach 50-tych miał rzekomo znaleźć starożytne drewno. Prócz tego wskazuje się na zdjęcia lotnicze i satelitarne oraz inne poszlaki wskazujące, że arka spoczywa na zboczach Araratu (gardziel Ahora). Pomimo pewnych sprzeczności oraz pojawieniu się wielu pseudoposzukiwaczy, przynajmniej część tych relacji trzeba traktować poważnie.

W ostatnich latach podejmowano bardzo wiele ekspedycji mających na celu odnalezienie szczątków arki Noego. Jej rzeczywiste odkrycie byłoby sensacją nieporównywalną z czymkolwiek innym. Do tej pory żadna z wypraw nie zakończyła się pełnym sukcesem. Czy chińsko-turecki zespół archeologów naprawdę odkrył wczoraj arkę Noego? Na razie trudno powiedzieć, lecz w kontekście wcześniejszych, nienaukowych relacji, nie wydaje się to nieprawdopodobne. Na szczęście Księga Rodzaju podaje dokładne wymiary arki, więc z identyfikacją – pozytywną lub negatywną – nie powinno być większych kłopotów.

I jeszcze jedno. Biblia uczy, że prawdziwa wiara nie opiera się na widzeniu, nie potrzebuje materialnych dowodów (2 Kor. 5:7). Choć niektórzy ateiści i inni sceptycy deklarują, że uwierzyliby w prawdziwość Biblii, gdyby dano im jakieś namacalne dowody, w rzeczywistości nie chcą rozważyć już dostępnych mnóstwa dowodów. Przypuszczalnie odkrycie arki Noego również nie zmieni materialistycznego nastawienia większości naukowców. Chrześcijanie również nie potrzebują jakichś artefaktów do wzmacniania swego przekonania, że Biblia mówi prawdę np. o Potopie czy stworzeniu. Niemniej każde kolejne odkrycie archeologiczne pomaga im wzbogacić swoją wiedzę na temat wydarzeń, które przecież nie są li tylko zwykłą historią.

Tutaj, na stronie odkrywców dużo więcej zdjęć i kilka filmików z wyprawy.

źródło: http://stwarzanie.wordpress.com/2010/04/27/odnaleziono-arke-noego/

Link do video

Cytat dnia

" Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni." Istnieje legenda o pewnym niemieckim baronie, który na swoim zamku nad Renem przeciągnął druty od jednej baszty do drugiej, aby wiatr przeobraził je w eolską harfę. Delikatne wietrzyki igrały wokół zamku, lecz muzyka nie zrodziła się. Ale pewnej nocy rozszalała się niesłychana burza; zadrżały góry i zamek na niej stojący. Baron wyszedł na próg zamku, aby popatrzeć na straszliwy huragan i oto eolska harfa napełniała powietrze dźwiękami, które rozlegały się głośniej niż ryk rozszalałej burzy. Potrzebna była burza, aby wywołać muzykę! Czyż nie znamy ludzi, których życie nie dźwięczało czarującą muzyką w chwilach niezmąconej pomyślności, a gdy burza rozszalała nad nimi, zadziwili swych bliźnich siłą i mocą muzyki? Możesz zawsze polegać na Bogu, że po przeżytych nieszczęściach nastąpi owo później, kiedy Pan sprawi okres tysiąckrotnie bardziej błogosławiony, aniżeli ten, który poprzedzał te doświadczenia. Miej nadzieję w Panu!" Hebr 12,11

Transmisja nabożeństwa

Lista transmisji

  • KZ w Wejherowie - niedziela 10.30

(alternatywny link)

(link dla osób ze słabym wzrokiem)

Losowy utwór

Ja widzę Jezusa

Fakty biblijne