powrót

Lekcja 42 - Łagodność i dobroć Jezusa

Chcielibyśmy rozważyć znaczenie słowa "miłość", które jest często źle rozumiane. Możemy je jednak lepiej zrozumieć, kiedy przyjrzymy się życiu Jezusa. W ten sposób zobaczymy, jaką miłością możemy darzyć innych.

Jedną z cech miłości jest łagodność. Jezus był łagodny wobec wszystkich ludzi, a szczególnie wobec tych, którzy byli zmęczeni życiem. Szczególnie miłował tych, którzy pogrążyli się w grzechu. Przyszedł im pomóc, gdyż zostali odrzuceni przez innych. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie, łotr na krzyżu, odrzuceni zbrodniarze – Jezus przyszedł ich podźwignąć i zachęcić. Dostrzegał zalety tych, którzy są słabi i grzeszni i był co do nich dobrej myśli. Jezus był kimś, do kogo ludzie się garną, gdyż był wyrozumiały, miły i łagodny. Odrzucili go jednak ci, którzy byli dumni; obłudnicy, którzy skrywali swoje grzechy i bali się, że Jezus je obnaży.

W Ewangelii Mateusza 12:20, czytamy, że Jezus "trzciny nadłamanej nie dołamie, a lnu tlejącego nie zagasi". Trzcina jest niewielkich rozmiarów. Większość ludzi, jeśli znajdzie obtłuczoną lub zmiażdżoną trzcinę, wyrzuci ją i sięgnie po inną, gdyż nie stanowią one wielkiej wartości. Jezus zrobił coś przeciwnego. Podsycił ogień tlącego się lnu, nie dogasił go. Jeśli jesteś jak ta trzcina – słaby, a twoje żyje jest złamane – On zatroszczy się o Ciebie. Nawet jeżeli jesteś jak nadłamana trzcina lub ledwie tlący się len, Jezus może sprawić, aby twoje życie na nowo realizowało wyznaczony ci doskonały plan.

Jezus dostrzegał zalety u ludzi i był co do nich dobrej myśli. Jego miłość nie była ckliwa. Zawsze szukał najwyższego dobra. Dlatego też mocnymi słowami upomniał Piotra. Nie powinieneś surowo upominać tych, których nie kochasz. Jezus skarcił Jakuba i Jana, gdy zabiegali o chwałę dla siebie i gdy chcieli spuścić ogień na Samarytan. Łącznie skarcił ich siedem razy. Robił to z miłości do nich. Gdyby nie dbał o nich, nie poprawiałby ich; nie obchodziłoby Go, czy idą do piekła.

Jezus kochał innych i dlatego nie bał się mówić prawdy, nawet jeśli miałaby ona ich ranić. Był zainteresowany ich wiecznym dobrem. Nie dążył do tego, aby być postrzegany jako uprzejma osoba. Mówiąc ostre słowa, nie obawiał się, że straci reputację życzliwej osoby. Bardziej niż siebie miłował innych. Był skłonny poświęcić swoją reputację, aby im pomóc. Stanowczo głosił prawdę, aby ludzie nie zatracili się na wieczność. Jednym zdaniem – Jezusa obchodziło bardziej wieczne dobro ludzi, niż dobra opinia o Nim samym.

Dla prawdziwego chrześcijanina wieczne dobro innych jest więcej warte, niż dobra opinia o nim samym. Gdy Piotr był w domu Korneliusza, opowiadał mu o służbie Jezusa. Streścił ją jednym zdaniem: „Chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła” (Dz. 10:38). Służba Jezusa skupiała się na czynieniu dobra, a nie na głoszeniu kazań. Nie mówił tylko miłych słów, ale czynił dobro dla ludzi i uzdrawiał opętanych przez szatana. Jego jedynym celem nie było wyłącznie pozyskanie dusz ludzkich, bo kochał każdego w całości – jego duchowość i fizyczność.

Jezus martwił się o fizyczne potrzeby człowieka. Pewnego razu, w przeciągu trzech dni, przebywało przy Nim ponad 4000 ludzi. W 15 rozdziale Ewangelii Mateusza, czytamy, że nie jedli przez te trzy dni. Jezus zaniepokoił się o nich i powiedział: „Dajcie im coś do jedzenia”. Był zainteresowany fizycznymi potrzebami ludzi i dlatego nauczył nas modlić się: „Chleba powszedniego daj nam dzisiaj”. Wszędzie gdzie poszedł, czynił dobro, nie tylko ludzkim duszom, ale także ich ciałom. Dbał o tych, którzy byli słabi i cierpiący. Dbał tak bardzo, nawet o najgorszych grzeszników, że jego wrogowie nazwali Go „przyjacielem celników i grzeszników”. To prawda, był przyjacielem najbardziej pogardzanych ludzi w społeczeństwie; taki sam powinien być każdy prawdziwy mąż Boży.

Ty też możesz tak postępować. Twoje poczucie godności powstrzymuje cię przed kochaniem tych, którzy są pogardzani przez innych oraz znajdują się nisko w hierarchii społecznej. Nie chcesz być jak Jezus. Chcesz być szanowanym chrześcijaninem, który ma szacunek równych sobie ludzi. To nienaturalne, aby przyjaźnić się z wyrzutkami społeczeństwa, takimi jak trędowaci. Jezus jednak przyjaźnił się z takimi ludźmi. Zazwyczaj staramy się zaprzyjaźnić z tymi, od których możemy czerpać jakieś korzyści. Nasza miłość jest samolubna. Miłość Jezusa nie była taka; była czysta. Naturę Chrystusa ukazujemy nie przez kulturalne, wytworne i miłe słowa, ale przez miłość – miłość, która doszukuje się dobra w innych. Za sprawą tej miłości możemy być ich sługami, tak jak Jezus. Jezus umył ich nogi, nie po to, aby pokazać jak bardzo jest pokorny, ale dlatego, że ich kochał.

Gdy Jezus czynił dobro, nie oczekiwał niczego w zamian. W Ewangelii Mateusza 5:45, użył przykładu słońca, które świeci na złych i dobrych. Nie oczekuje ono nic w zamian, podobnie jak deszcz, który pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Nie oczekuje nawet wdzięczności. Nikt nie patrzy na słońce, dziękując, że wstało, świeci i daje nam światło. To nie przeszkadza słońcu; dalej wykonuje swoje zadanie. A Jezus mówi: „Tacy i wy bądźcie, jak wasz niebiański Ojciec, który daje światło na dobrych i złych ludzi, nie oczekując wdzięczności”. Nikt nie zwraca się do Boga z dziękczynieniem za światło słoneczne, jednak On wciąż je zsyła. Podobnie i Jezus nie oczekiwał niczego w zamian.

W naturze Boga jest to, że wciąż i wciąż daje; tak jak naturą słońca jest to, że wciąż i wciąż świeci. Jezus ukazał nam naturę Boga i wszędzie gdzie był, czynił dobro, służył, pomagał i błogosławił. Nie miało dla Niego znaczenia, czy inni Go doceniają i dziękują Mu. Niełatwo ukazywać ten typ miłości. Ludzie lubują się w samolubstwie i kochają tych, którzy i ich kochają. W taki sposób można odróżnić ludzką i Bożą miłość, a jest między nimi wielka różnica. Boża miłość, w przeciwieństwie do ludzkiej, nie jest zależna od wzajemności.

Zauważ jak Jezus używał pieniędzy. Na podstawie Ewangelii Jana 13:29, możemy dostrzec, że przeznaczał je na dwie rzeczy: kupowanie tego, co potrzebne i dawanie ubogim. Jezus nie był bogatym milionerem, jednak zawsze znajdował pieniądze, które przeznaczał na biednych. Nauczał ludzi, że bardziej błogosławione jest dawać, aniżeli brać. Miłość, która w Nim była, kierowała Go do tego, że wszystko co miał od Boga, używał, aby błogosławić innych. Jak wielu z nas to rozumie? Jak wielu chrześcijan pojmuje, że Bóg dał nam rzeczy materialne, abyśmy błogosławili innych, używali je dla ich dobra? Posiądziemy tę miłość, gdy nauczymy się miłować innych i używać rzeczy materialnych, aby błogosławić nimi ludzi.

Pozwólcie, że powiem coś o sposobie w jaki głosił Jezus. W Ewangelii Łukasza 19:41, czytamy, że Jezus zapłakał nad Jerozolimą. W tym samym rozdziale, czytamy, że kierował do ludzi w Jerozolimie bardzo ostre słowa, a nieco później ukręcił przeciw nim bicz (Łk 19:45). Jednak zanim użył bicza, zapłakał. To obrazuje równowagę.

Pozwólcie mi wspomnieć na kolejny aspekt miłości Jezusa – dostęp do niego nie jest limitowany zgodą sekretarki. Zazwyczaj, gdy chcesz spotkać się z kimś ważnym, musisz umówić się przez jego sekretariat. Jednak z Jezusem każdy mógł się spotkać. Nikodem nawet w ciągu nocy mógł przyjść do Niego, obudzić Go i porozmawiać z Nim. Pewnego razu Jezus był tak zajęty pomaganiem ludziom (Mar 3:20-21), że nawet nie miał czasu cokolwiek zjeść. Nie ustanowił nikogo, kto limitowałby dostęp do Niego. Kiedy jesteś tak zajęty, że nie możesz się spotkać z jakąś nieszczególnie ważną osobą, stajesz się bardziej zajęty niż sam Jezus. Gdy potrzebujesz sekretarki, aby limitowała dostęp do ciebie, nie jesteś już sługą Boga. Jesteś tylko biznesmenem; prowadzisz przedsiębiorstwo, a nie kościół.

Krewni Jezusa uważali, że jest szalony, jeśli pozwala ludziom zajmować sobie tyle czasu. Pozwalał na swobodny przystęp do siebie, gdyż miłował ludzi. Pewnego razu po zachodzie słońca przyprowadzili chorych do Niego. W Ewangelii Łukasza 4:40, czytamy, że spędził cały wieczór aż do później nocy, modlił się za nimi, kładł na nich ręce i uzdrawiał ich. Nie uznał, że to Jego prywatny czas. Zawsze miał czas dla innych ludzi. Przyszedł, aby wykonywać wolę Boga i błogosławić ludzi, zgadzając się na niewygody. Dlatego też potężne dary Ducha objawiały się przez Niego.

Dokonywanie cudów jest niebezpieczne, jeśli nie jest połączone z miłością. Miłość Bożą musimy rozlewać w naszych sercach. Jezus był kierowany taką miłością, że nawet w ostatnich chwilach swojego życia, przywiódł łotra do Bożego Królestwa. Gdyby ludzie zobaczyli w nas taką miłość, zostaliby przyciągnięci do Jezusa. Proś Boga o tę miłość.

źródło: http://www.cfcindia.com/42-jesus%E2%80%99-gentleness-and-goodness

  • Najnowsze polecane

    • 2017-10-09 08:39:48
      „I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa”. (1 List Piotra 2:5) Serdecznie zapraszamy na kolejną  Konferencję w Toruniu Miejsce: Toruń - Zespół Szkół Nr 28, ul. Przy Skarpie 13 (Osiedle Na Skarpie) Termin: 25-26 listopad 2017  (rozpoczęcie godz. 11.00)   Pragniemy aby...
    • 2017-07-14 12:26:54
      Drodzy, będziemy mieli do rozdania 300 tys egzemplarzy Ewangelii Jana z Listem do Rzymian, łącznie w jednej publikacji; tłumaczenie - Uwspółcześniona Biblia Gdańska.  Materiały można otrzymać bezpłatnie. Jedyny koszt, to ewentualna wysyłka do was.  Możliwy będzie odbiór bezpłatnie, bezpośrednio z miejsca (miejsc) dystrybucji.    Jeśli chcecie otrzymać materiały, napiszcie do...
    • 2017-10-20 08:57:13
      (Jest to tekst przemówienia dr Trumbulla z 1911 roku, wygłoszonego na zjeździe Narodowej Konwencji Prezbiteriańskiego Braterstwa Ameryki w St. Louis w stanie Missouri. Później „The Life That Wins” zostało opublikowane jako broszura przez Sunday School Times, których wydawcą był przez pewien czas dr Trumbull. Był on jednym z założycieli America’s Keswick.*) Jest tylko jedno życie,...
    • 2017-10-15 07:00:00
      Chcemy przyjrzeć się troszkę bardziej istocie grzechu. Grzech jest dla nas bardziej niebezpieczny niż choroba ciała. Grzech sprowadził na świat chaos i zamieszanie. Najważniejszą odpowiedzią na nasze wszystkie problemy jest zbawienie z grzechu i jest to znacznie ważniejsze od uzdrowienia nas z chorób. Czy zdajesz sobie sprawę, że grzech jest poważniejszym problemem niż choroba? Załóżmy, że usłyszałeś...
    • 2017-10-08 07:00:00
      Jakiego grzechu najbardziej nienawidził Jezus? Jeżeli udałoby się nam postrzegać grzech jak chorobę, szczególnie bardzo poważną, nauczylibyśmy się nienawidzić go, nawet bardziej niż chorobę ciała. Jezus przyszedł, aby ujawnić poważne grzechy, które zrujnowały nasze życie. Zaczniemy od pierwszego rozdziału Ewangelii Mateusza – pierwszej strony pierwszej księgi Nowego Testamentu. W Ewangelii...
    • 2017-10-01 07:00:00
      W tej lekcji przyjrzymy się jak Bóg odpowiada na nasze modlitwy o potrzeby materialne i jak może nas zbawić od wszelkiego złego wpływu i każdego rodzaju zła w twoim życiu. W modlitwie, której nauczał Jezus w Ewangelii Mateusza 6:9-13, możemy dostrzec, że przede wszystkim powinniśmy stawiać Boga na pierwszym miejscu – Jego imię, królestwo i wolę. Później, możemy się skupić na naszych...
    • 2017-09-24 08:26:43
      Po raz kolejny przyjrzymy się sekretowi, dzięki któremu otrzymujemy odpowiedź na nasze modlitwy. Jeśli starannie przestudiowałeś poprzednie lekcje i nauczyłeś się od Jezusa jak należy się modlić, może to zmienić twoje życie. W poprzednim rozważaniu uczyliśmy się, aby stawiać Boga na pierwszym miejscu, zarówno w naszym życiu, jak i w naszej modlitwie. W Ewangelii Mateusza 6:9-11, Jezus wypowiedział...
    • 2017-09-21 10:42:20
      Rozważania związane z 1 Listem Pawła do Koryntian.