powrót
Tomasz Chyłka - Usilna modlitwa wiary - zdjęcie

Tomasz Chyłka - Usilna modlitwa wiary

Usilna modlitwa wiary

(Jak. 5:17-18)

CENA PODOBIEŃSTWA

Biblia powiada nam tutaj o Eliaszu – mężu Bożym. Eliasz był człowiekiem z krwi i kości podobnym do nas. Był pod każdym względem normalną istotą ludzką, tak jak my wszyscy. Słowo Boże mówi wprost, że:  „Eliasz był tym samym biedom poddany jako i my” (B.Gd). Posiadał on tą samą naturę ludzką, ulegał różnym nastrojom, słabościom. Poznał smak bezsilności i zniechęcenia. Mimo tego wszystkiego czemu był poddany jako i my został szczególnie wyróżniony na kartach Nowego Testamentu.

Wyróżnienie to nie dotyczyło cudów jakie towarzyszyły jego posłudze, ani spektakularnej odwagi, którą odznaczył się w walce z bałwochwalstwem Izraela. Eliasz został wyróżniony jako człowiek modlitwy.

Czytając I księgę Królewską widzimy tego męża Bożego jako kogoś szczególnie oddanego Bogu i poświęconego Bożej woli. Eliasz jest człowiekiem, który na swoją modlitwę otrzymuje odpowiedź. Bóg odpowiadał na wołanie Eliasza. Właściwie tylko jedna jego modlitwa, tylko jedno życzenie serca nie zostało wysłuchane przez Pana. Było to wówczas, gdy Eliasz w strachu i zniechęceniu udał się na pustynię i tam życząc sobie śmierci powiedział: „Dosyć już Panie weź życie moje”.

Kiedy przywołujemy w pamięci wiele swoich modlitw zanoszonych do Pana z różnym skutkiem wzdychamy za czasami Eliasza. Jakże chcielibyśmy, żeby Bóg odpowiadał zgodnie  z wyznaniem naszych warg. Zastanawiamy się gdzie podział się ten Bóg, który tak chętnie odpowiada na modlitwę? Gdzie jest Bóg Eliasza?

Bóg Eliasza jest tam gdzie był zawsze. On jest na tronie. On jest wszechmogący, wszechobecny, i niezmienny w swej naturze.

Gdy zatem rozważamy kwestię naszej modlitwy powinniśmy odwrócić pytanie i zapytać: Gdzie się podziewają Eliasze? Eliasz był człowiekiem podobnym do nas, ale czy my jesteśmy podobni do niego? Sądząc po rozmiarach modlitw pozostających dziś bez odpowiedzi musimy ze wstydem przyznać, że niestety nie jesteśmy podobni do Eliasza. Elizeusz uczeń Eliasza posiadł 2/3 ducha Eliaszowego. Jak wielu z nas może powiedzieć, że posiada chociaż cząstkę tego kim był Eliasz?

Eliasz pojawił się na arenie dziejów niespodziewanie, jako człowiek dojrzały i powołany do Bożego dzieła. Służył jedynemu Bogu w najmniej sprzyjających dla siebie czasach, gdy Izrael był powszechnie oddany kultowi Baala i Aszery. To nie było popularne wówczas służyć takiemu Bogu.

Władzę w Izraelu sprawował król Achab, o którym jest powiedziane, że :” postępował w oczach Pana gorzej niż wszyscy jego poprzednicy”  Na domiar złego dzielił swą władzę z okrutną, podstępną i nieprzejednaną żoną Izebel. Czasy służby Eliasza były okresem zupełnej ciemności, niegodziwości i bałwochwalstwa.

Mimo tego Eliasz żył dla swojego Boga. Wbrew presji otoczenia, wbrew modzie, wbrew opinii innych. Nasze czasy nie różnią się bardzo od tych w których żył Eliasz. Cywilizacja trochę zamazuje nam to podobieństwo, ale to są te same czasy – złe czasy. Biblia powiada o nich, że to są „złe dni” (Ef.5:16) i nazywa je „trudnym czasem” (2Tym.3:1). Trudnym dla kogo? Oczywiście szczególnie dla tych, którzy będą chcieli żyć z Bogiem tak jak żył Eliasz.

Dzisiaj żyć podobnie dla Boga to bardzo nierentowne zajęcie. Nie ma splendoru, nie ma zaszczytów, nie ma oklasków. Nikt nie wiwatuje na twoją cześć. Mało tego, jeśli odważysz się żyć dzisiaj dla Boga stajesz się „omiecinami” tego świata (1Kor.4:13). Jesteś u ludzi odpadkiem zaśmiecającym ten świat.

Eliasz odważył się żyć w takiej rzeczywistości dla Boga. On został nazwany człowiekiem podobnym do nas. Pytanie jednak brzmi: czy my jesteśmy ludźmi podobnymi do niego? Czy jesteśmy gotowi, aby ponieść podobny koszt? Wszystko ma swoją cenę – tym bardziej modlitwa, na którą reaguje Bóg.

USILNA MODLITWA

Biblia powiada że Eliasz modlił się usilnie. Co to znaczy modlić się usilnie? Czy poznaliśmy smak i trud usilnej modlitwy?

Gdy nasz Pan modlił się w ogrodzie Getsemane czytamy, że: „ jak w śmiertelnym boju z gorliwością modlił się” (Łuk.22:44). To wyraźnie wskazuje że usilna modlitwa jest walką. Walka ta nie toczy się „z krwią i ciałem, ale z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Ef.6:12). Gdy Pan Jezus staczał swój bój w modlitwie z jego czoła spływał „pot jak krople krwi”. To był bój na śmierć i życie. Czy poznaliśmy już smak takiego prawdziwego zmagania w modlitwie?

Uczniowie dokładnie znajdowali się wtedy w tym samym ogrodzie. To jednak co różniło ich od Jezusa to fakt, że spali zupełnie nie świadomi starcia  jakiego w modlitwie doświadczał ich Mistrz. Niby byli na placu boju, a jednak nie brali udziału w tej bitwie. Spójrzmy zatem, że można być na placu boju, a jednak nie być częścią bitwy. Można chodzić do zboru i można nawet uprawiać jakiś sposób działalności kościelnej, a jednocześnie nie brać większego udziału w duchowym zmaganiu.

Niektórzy w zborach czują się zmęczeni modlitwą już po 5 minutach. Zorganizuj spotkanie modlitewne a przyjdzie 10% członków zboru. Zorganizuj spotkanie na ciasto, a zabraknie jedynie 10% członków zboru. Oto statystyka, którą niestety nie ja wymyśliłem, ale podaje nam ją Słowo Boże. Dziesięciu ludzi zwróciło się pewnego razu do Pana ze swoją potrzebą (Łuk.17:12-16). On uzdrowił każdego z nich z trądu. Niestety tylko jeden znał swoje właściwe miejsce po tym jak doświadczył obecności Chrystusa. Tylko jeden przyszedł do stóp Pana. Wielu jest takich, dla których modlitwa jest tylko formalnością towarzyszącą nabożeństwom, potrzebą towarzyszącą jedynie w chwilach trwogi i grozy, albo formą realizowania swoich zakupów u Pana Boga.

Jeśli modlitwa wróci na swoje miejsce znajdzie się też odpowiedź na pytanie: gdzie jest Bóg Eliasza?

Charles Spurgeon powiedział kiedyś, że ” modlitwa porusza ramię które porusza świat” oraz, że „Bóg niczego nie czyni inaczej jak tylko przez modlitwę”. Czy twoja modlitwa jest wstanie poruszyć to Boże ramię? Modlitwa Eliasza poruszała to ramię i mógł oglądać dzieła Boże.

Czy jesteśmy zatem ludźmi podobnymi do Eliasza? Czy stajemy do bitwy? Czy jesteśmy gotowi aby nieść ciężar tego duchowego zmagania od którego bierze początek wszelkie Boże poruszenie?

Pewnego kaznodzieję , po którego kazaniach nawracało się do Boga zawsze sporo ludzi zapytano z podziwem: „ Jak ty to robisz? Tak cudownie Bóg cię używa i tyle ludzi się rodzi do nowego życia” On odpowiedział na te komplementy tak: „ Ja tylko odbieram poród. Ci wszyscy ludzie wcześniej w boju modlitwy zostali wydarci z rąk diabła. Ich zapytaj jak to się robi.”

Tak sobie pomyślałem czytając to świadectwo. Gdyby nas zapytano: czy stoczyliśmy bój o duszę człowieka, co odpowiedzielibyśmy? O jakiej wygranej bitwie złożylibyśmy świadectwo i jaką role odegrała by w niej nasza modlitwa?

Apostoł Paweł pisał do Kolosan: „ Chcę abyście wiedzieli jaki wielki bój toczę za was” . Czy my toczymy jakiś bój modlitwy? Chętnie troszczymy się o własne sprawy i w różny sposób jesteśmy gotowi spędzać swój czas. Podejmujemy się różnych działań i oddajemy się wielu zajęciom. Spotykamy przy tym wszystkim tak wielu ludzi, ale nikt z nich nie należy do Pana. Chętnie za ten stan składamy odpowiedzialność  na grzeszny świat i trudne czasy, ale czy nie jest to tylko naszą wymówką?

Nie toczymy boju, bo kto ma na to czas. Nie toczymy boju, bo kto przejmuje się grzesznikiem. Niektórzy wierni słuchacze niedzielnych kazań twierdzą nawet, że to nie ich wojna. Tacy zadawalają się wyłącznie kolektą i poczuciem spełnionego obowiązku. W zabieganym świecie nie mają czasu na modlitwę, ale zawsze mają czas na jakąś formę religii. Mają pozór pobożności, lecz ich życie jest zaprzeczeniem jej mocy.

Gdy John Knox, misjonarz szkocki stawał w modlitwie przed Panem i prosił o ludzi zgubionych wołał przenikającym serce głosem: „Boże daj mi Szkocję albo umrę”. Czy ktoś z nas wołał już w ten sposób o swoje miasto, o swój kraj, o swoje rodziny? Czy spędzałeś przed Panem godziny  w łzach prosząc Go , aby wydarł z rąk diabła choćby jedną zgubioną istotę?

Chmura tagów

Artykuły Czytelnia Inni